Z życia wzięte

Małe co nieco na dzień dobry, czyli o tym, jak intymność stała się komercją.

Kiedyś ludzie pisali pamiętniki. Ale nie takie klawiaturą i na monitorze, tylko ręcznie, długopisem i w zeszycie w kratkę. I ukrywali je w najbardziej skrytych i niedostępnych dla nikogo miejscach, niekiedy łącząc przednią i tylną oprawkę pamiętnika małą kłódeczkę, tak aby nikt nie mógł do niego zajrzeć…

Lecz o czym pisali ludzie, że tak bardzo nie chcieli, by ich pamiętnik dostał się w czyjeś ręce? 

O niczym nadzwyczajnym. O swoim życiu. O swoich przygodach, zainteresowaniach i pasjach. O rodzinie, przyjaciołach, znajomych, miłościach i rozstaniach. O swoich poglądach na dany temat, upodobaniach i nienawiściach. O wszystkim tym, czym nigdy nie chcieliby dzielić się z innymi.

Tak było kiedyś. Nim klawiatura wsunęła się pod ich palce…    a skrzętnie ukryte pamiętniki zostały wyjęte ze swoich kryjówek i wrzucone w „sieć”.

Prywatność przestała już być tak ważna. Stała się wręcz niemodna i przestarzała. I każdy człowiek zapragnął upublicznić swój pamiętniczek. Wyjąć z szuflady swoje życie i pochwalić się nim przed innymi ludźmi. Każdy zapragnął podzielić się z innymi swoimi przygodami, zainteresowaniami i pasjami. Opowiedzieć o rodzinie, przyjaciołach, znajomych, miłościach i rozstaniach. O swoich poglądach na dany temat, upodobaniach i nienawiściach. O wszystkim tym, czym wcześniej nigdy nie chciałby dzielić się z innymi.

Gdy wszystkie kartki pamiętnika zostały przelane na ekran monitora, mały zeszycik, który niegdyś znaczył tak wiele, trafił na strych, później na rozpałkę do grilla, aż w końcu wraz z popiołem gdzieś na drogę.

I tak intymność została doszczętnie skomercjalizowana. Dziś każdy prowadzi swój pamiętniczek na tablicy Facebooka, Instagramu, czy innego portalu społecznościowego. Coraz więcej osób zakłada bloga. I bez skrępowania dzieli się swoim życiem z innymi. Pragnie, by było lubiane, podziwiane i komentowane. Bo to buduje i świadczy o osobie. Bez tego człowiek jakby przestał istnieć.

Niestety. Każdy, kto chce być, a przede wszystkim zaistnieć w pewnych środowiskach, musi wrzucić swoje życie do „sieci”. Jak się okazuje, ja także. Właśnie to zmusiło mnie do pisania tego bloga. I będę się starała do tego faktu przekonać z nadzieją, że ktokolwiek zechce czytać moje wypociny pisane Klawiaturą zamiast Piórem.

Do usłyszenia!

Udostępnij na:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *