Z życia wzięte

Co robić, gdy klient czeka na gotowe teksty, w głowie szumi od natłoku myśli, a palce jakby zawisły w bezruchu nad klawiaturą?

Na to nie ma dobrej odpowiedzi. Jedno jest pewne – nic na siłę. 

Są dni, a nawet tygodnie, kiedy całymi dniami siedzę przed otwartym dokumentem edytora tekstowego i wpatruję się w białą, wirtualną kartkę. Po głowie przelatują dziesiątki myśli, setki słów i tysiące liter. I żadne z nich nie trafiają na ekran monitora. A rozproszenie wywołuje każdy najmniejszy okruszek zauważony na stole, który uparcie odrywa ręce od klawiatury, jakby błagał, by strącić go na podłogę. Robi się coraz później, przychodzi noc. Zamykam komputer, by rano otworzyć go i ujrzeć ekran zatrzymany w tym samym miejscu…

… a co powinnam zrobić następnego ranka?  Wystarczy schować laptopa gdzieś głęboko w szafie i wyjść, przed siebie, byle jak najdalej. Po prostu zająć się wszystkim, co nie związane z klawiaturą ani piórem 🙂  A przyjdzie czas, kiedy palce znów zaczną same skakać po klawiszach klawiatury.

Bo najważniejsze to nic na siłę.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Udostępnij na:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *