Legendy

„Legendy solnego grodu”.

W zeszłym roku światło dzienne ujrzało pierwsze wspólne dzieło moje i mojej drugiej połowy – „Legendy solnego grodu”. Książeczka skierowana jest do czytelników w każdym wieku, zarówno do tych najmłodszych, jak i najstarszych. Powstała na zlecenie Wydawnictwa Regis, pod patronatem Starosty Bocheńskiego oraz Burmistrza Miasta Bochnia. Jest to zbiór sześciu legend, tematycznie związanych z wielowiekową historią solnego grodu, którym potocznie nazywany jest teren Bochni i najbliższych okolic. To właśnie tam mieści się bowiem najstarsza kopalnia w Polsce – bocheńska kopalnia soli, której początki sięgają roku 1248!

W książeczce znajdziecie między innymi opowieść o Szymku rybaku, który uchował ziemię bocheńską przed tatarskim najazdem oraz o pięknej i dobrej księżniczce, która na polskie ziemie sprowadziła drogocenną sól. Poznacie także przygody dzielnych górników z bocheńskiej kopalni soli i tatarskich jeńców, którym skrzydła przyniosły upadek.

„Legendy solnego grodu” zakupić można poprzez stronę internetową Wydawnictwa Regis, bezpośrednio w bocheńskich księgarniach, a także w księgarniach Matras (zarówno stacjonarnie, jak i przez Internet). Gorąco polecam!

Poniżej zamieszczam kilka ilustracji z „Legend solnego grodu” (autorstwa oczywiście Pawła Błońskiego) wraz z fragmentami legend, których ilustracje dotyczą.

O solnym duszku, co bocheńskim górnikom figle płatał.

„Jak co ranek, wraz z biciem żupnego dzwonu, bocheńscy górnicy zmierzali do kopalni. Czekał ich kolejny dzień ciężkiej, lecz jakże szanowanej pracy. Wszyscy w tamtej okolicy znali się doskonale i każdy był tak samo zaintrygowany, gdy tego poranka w okolicach Uzborni pojawił się nieznajomy. W młodzieńczym wieku był to chłopczyna, o smukłej sylwetce i jasnych długich włosach. Skromna peleryna okrywająca jego plecy nosiła wyraźne ślady zużycia, a noski jego skórzanych trzewików wyblakły już nieco od słońca. Nawet słomiany kapelusz na głowie wędrowcy jakby stracił swoją objętość. Ogromny tobołek przewieszony przez ramię sięgał aż do kolan, od czasu do czasu plącząc się gdzieś między nogami młodzieńca. Widać było, iż przywędrował on z daleka…”.

O Szymku rybaku, który ziemię bocheńską przed tatarskim najazdem uchował...

„- Hej, ty tam! Stój, jeśli życie ci miłe! – Szymko usłyszał złowieszczy okrzyk i nie zwlekając ani chwili, pomknął w stronę czółna, z którego zwykle łowił ryby, z nadzieją, iż uda mu się wypłynąć na wody. – Dokądże to?! – nie zdążył nawet odepchnąć się od brzegu, gdy na swym ramieniu poczuł silną dłoń mongolskiego wodza. Posiniały ze strachu, nie wykrztusił z siebie ani słowa…”.

O tatarskich lotnikach, którzy upadek swój kolumnami uwieńczyli...

„Gdy wybiła północ, a w zamku wiśnickim wszyscy pogrążyli się we śnie, czterech śmiałków wymknęło się z ciemnej komnaty i wspięło na sam szczyt zamkowej wieży. Nie dumając za długo, jeńcy rozpięli swe spektakularne skrzydła i jeden po drugim rzucali się w stronę przydwornego lasu. Lekki wiatr wzniósł ich ponad drzewa. Nie ulecieli jednak zbyt daleko. Skrzydła ich bowiem, słabo splecione, traciły swe pierze z kolejnym ruchem ramion”.

O czerwonej sakiewce, co zgubę przyniosła bocheńskiemu górnikowi…

„Przez dłuższą chwilę Franek wpatrywał się w czerwoną sakiewkę oraz wysypujące się z niej dukaty. Jego oczy zaczęły płonąć. Nigdy wcześniej nie widział tyle bogactwa na raz. I wyobraził sobie siebie, odzianego w drogie skórzane stroje i popijającego wytworne trunki w słynnej bocheńskiej karczmie. Nie mógł oprzeć się takiej pokusie. Za nic nie chciał oddać nikomu sakiewki, której diabelski kolor w dalszym ciągu odbijał się w jego oczach…”.

Zapisz

Zapisz

Udostępnij na:
  1. Klawiatura Zamiast Pióra 10 maja 2017 o 21:38

    […] znad Dunajca i Białej”, podobnie jak „Legendy solnego grodu”, także skierowane są do czytelników w każdym wieku, zarówno do młodszych, jak i starszych. A […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *