Legendy

Ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza w rezerwacie przyrody „Krępak”.

Zbierając materiały do nowej książki, dotarliśmy na teren rezerwatu przyrody „Krępak”. Rezerwat przynależy do gminy Bircza. Położony jest na wysokościach 370-475 m n.p.m., co wpływa na jego urozmaicone ukształtowanie terenu (liczne leśne zbocza opadają w kierunku głębokich dolin potoków). „Krępak” ochrania przede wszystkim cenną roślinność podgórskiej buczyny karpackiej wraz z puszczańskimi gatunkami zwierząt i dobrze zachowanym starodrzewiem bukowo-jodłowym.

Na terenie rezerwatu wytyczona została około 2,2 km ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza „Krępak” złożona z 11 informacyjnych tablic przystankowych.

Duży, utwardzony leśny parking, utworzony przed wejściem na ścieżkę, umożliwia swobodne i raczej bezpieczne pozostawienie samochodu. Piszę „raczej”, bo niejeden raz byłam świadkiem, jak popołudniami zajeżdżają tam dość podejrzani, zwykle po uszy wydziarani i mocno upojeni (ale zdecydowanie nie widokami) młodzi ludzie, którzy dziwnie na nas spoglądali… 😉

Parking, a zarazem początek ścieżki znajdują się po prawej stronie drogi krajowej nr 28 jadąc z Przemyśla w stronę Birczy (przed samymi serpentynami). Obok parkingu umieszczono zadaszone wiaty i ławki ze stołami. Są tam też specjalnie wyznaczone miejsca na ognisko. Niespełna zaś kilometr przed parkingiem, również po prawej stronie drogi jadąc w kierunku Birczy, mijamy zalesione wzniesienie o charakterystycznej nazwie – Panieński Czub.

Z Panieńskim Czubem związana jest dość ciekawa legenda. Przeszło kilka wieków temu, w czasach, gdy na polskie ziemie napadali skośnoocy najeźdźcy zwani Tatarami, jeden z tatarskich wodzów zakochał się w pięknej mieszkańce podprzemyskiej wioski. Wbrew woli dziewczyny, wojownik porwał ją i uwięził w tatarskim obozie zwanym koszem, ukrytym głęboko w lesie pod Kormanicami. Niestety młoda mieszkanka wsi nie podzielała uczuć rozkochanego Tatara, za co przyszło jej srogo zapłacić. Późną nocą, na szczycie wysokiego wzgórza rozciągającego się nieopodal Birczy, została ścięta z rąk zawiedzionego w miłości tatarskiego wodza. Od tego czasu pamiętne wzniesienie, na którym życie straciła owa wierna Ojczyźnie panienka, zaczęto nazywać Panieńskim Czubem. Tak zostało do dziś…

Wracając do ścieżki. Wejście na ścieżkę otwiera tablica z mapą sytuacyjno-poglądową.

Warto dodać, że ścieżka jest bardzo dobrze oznakowana, zarówno biało-czerwonymi znakami malowanymi na drzewach, jak i tablicami strzałkowymi z napisem „ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna”.

Co ciekawe, ścieżka biegnie śladem średniowiecznego traktu handlowego, który łączył niegdyś Przemyśl z Sanokiem, a dalej z Węgrami i Rusią Kijowską. To właśnie tą drogą przed wiekami poruszali się kupcy zmierzający na targi i jarmarki organizowane między innymi w Birczy („Słynne birczańskie jarmarki, znane przede wszystkim z handlu dorodnymi końmi, przyciągały klientów z najodleglejszych stron Europy (…)”). Transportowano też tędy sól pozyskiwaną z okolicznych słonych źródeł…

Po prawej stronie podziwiać można bardzo wyraźny, piętrowy układ roślinności, charakterystyczny zwłaszcza dla tego typu pierwotnych lasów. Górne piętro, w którym występują głównie buki i jodły, wyraźnie odcina się od środkowego, a środkowe od tego najniższego – leśnego runa. Niestety nie udało nam się tego prawidłowo ująć na żadnym zdjęciu. To trzeba zobaczyć na żywo 🙂

Przez pierwsze około pół kilometra ścieżka biegnie równolegle z asfaltową drogą prowadzącą do Birczy. Hałas pędzących samochodów i motorów, który panuje na tym odcinku, może zniechęcić do dalszej wędrówki…

… lecz naprawdę nie warto zawracać, bo już po chwili ścieżka odbija w górę, w las, z dala od wszelkiej cywilizacji i drogowych hałasów.

Niekiedy teren robi się dość trudny, bo przecież mamy do pokonania ponad 100 metrową różnicę wysokości na stosunkowo krótkim dystansie ścieżki. W czasie lub po deszczu, w niektórych stromych miejscach jest bardzo ślisko – trzeba uważać. Dla ułatwienia, na tych najtrudniejszych odcinkach ścieżki postawiono mostki i schody (których stopnie są niestety dosyć wysokie. Papaj i Trampek z trudem na nie wskakiwali;).

Do przystanku nr 2 czeka nas spore podejście.

A Papaj jak zwykle musi na wszystkich czekać… ;D

Wilgoć panująca w lesie sprzyja wielu okazom grzybów.

Prócz walorów przyrodniczych, „Krępak” słynie także z bardzo interesującego podłoża skalnego. Podobno w odłamkach skał, o które potykamy się na ścieżce (zwłaszcza w okolicach potoków) często dostrzec można odlewy szkieletów ryb kostnoszkieletowych.

Za tablicą przystanku nr 3 podziwiać można bardzo głęboki i stromy wąwóz. Na jego dnie wypatrywaliśmy niedźwiedzia, bo podobno ostatnio niejeden kręci się po Pogórzu Przemyskim, w dodatku coraz bliżej Przemyśla.

Od przystanku nr 3 ścieżka prowadzi już cały czas w dół, głównie schodkami, aż do samego potoku.

Po drodze mijamy paśnik i lizawkę…

„A kiełbacha jest gdzie?”

Przy schodkach umieszczono platformę widokową, co bardzo pozytywnie nas zaskoczyło.

W końcu dotarliśmy na sam dół…

A tak wygląda od dołu droga, którą schodziliśmy. Zdecydowanie ciężko byłoby teraz zawrócić. Nikomu nie polecam 😉

Im bliżej potoku, tym dookoła robi się coraz bardziej mrocznie. I naprawdę chłodno, nawet w najbardziej upalne dni… 

W końcu docieramy do potoku.

Jest to potok typowo górski, rwący i wąski, z licznymi progami i niewielkimi wodospadami.

Mijamy bujną roślinność.

Ścieżka staje się coraz bardziej błotnista…

… i zarośnięta.

 

Jaskrawoczerwone owoce bzu koralowego wyglądają bardzo apetycznie. Ale nie można dać się zwieźć – jak większość pięknie wyglądających owoców czy grzybów w lesie – są trujące.

„Skoro oni nie wykosili ścieżki, ja zrobię to za nich!”

Maliny? 🙂

I kolejny mostek…

Docieramy do miejsca, w którym występuje tzw. zespół Cardamino-Chrysosplenietum  (śledziennicy skrętnolistnej i rzeżuchy gorzkiej), czyli roślinności charakterystycznej dla tego typu wilgotnych zagłębień. Dominują tam jednak przede wszystkim lepiężnik różowy i skrzyp olbrzymi oraz gigantyczne pokrzywy :).

Liście lepiężnika różowego są naprawdę ogromne – to podobno największe liście wśród wszystkich dziko rosnących roślin w Polsce. Wyczytałam, że te olbrzymie liście pojawiają się dopiero po przekwitnięciu kwiatów lepiężnika. Szkoda, że nigdy nie byłam na Krępaku w kwietniu i ominęło mnie ich kwitnięcie… A, no i podobno wyciąg ze świeżego liścia lepiężnika pomaga w leczeniu migreny, ale nie wiem, ile w tym prawdy i na swoje migreny tego nigdy nie próbowałam.

Na tym odcinku ścieżki, na błotnistym podłożu można zaobserwować mnóstwo śladów dzikich zwierząt. Nasze pieski zachowywały się bardzo niespokojnie. Węszyły na lewo i prawo.

Od teraz aż do parkingu ścieżka przez cały czas będzie piąć się w górę, ale nie jakoś strasznie stromo. Dość łagodnie. Prowadzić zaś będzie wysokimi trawami, a nawet polem uprawnym.

Po lewej stronie można podziwiać nieczynny od lat wyciąg narciarski. A raczej to, co z niego pozostało po działaniu natury…

Wśród zarośli wciąż ostała się jeszcze dawna budka z kasą, a na niej nadal wisi nawet cennik 🙂

I jeszcze jedno. Pamiętam, jak zeszłego lata ścieżka była mocno zniszczona (zryta) przez wszędobylskie dziki. Na szczęście, ani raz po drodze na żadnego się nie natknęliśmy, a ścieżkę odwiedziliśmy już chyba w sumie z dziesięć razy.

Podsumowując. Pokonanie całej trasy wraz z przerwami na fotografię i dokładnym przestudiowaniem treści tablic informacyjnych, a także podziwianiem walorów przyrodniczych ścieżki zajmuje około 2h. Teren jest dość trudny (jak już mówiłam, różnica wzniesień do pokonania wynosi około 100 m). Warto zadbać o dobre, antypoślizgowe obuwie. Ścieżka zachwyca przede wszystkim dziką, nieokiełznaną przyrodą. Po drodze mijamy wiele ciekawych i niespotykanych okazów roślin. Wilgoć i chłód, który bije z lasu, przynosi ulgę nawet w najbardziej upalne dni. Na koniec dodam jeszcze tylko, że ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza „Krępak” jest jedną z moich ulubionych i najbardziej zapamiętanych ścieżek na terenie Pogórza Przemyskiego.

 

 

Udostępnij na:
  1. Anja 12 lipca 2017 o 21:57

    A my jeszcze nigdy tam nie dotarliśmy! Stok narciarski ??! W życiu bym nie pomyślała. Bardzo zachęcający opis i fotografie, z pewnością się wybierzemy w najbliższym czasie 😀 brawo Niecia 👏

    Odpowiedz
  2. Grey 8 sierpnia 2017 o 02:31

    Ja byłem ze 3 razy..ale budkę od wyciągu przeoczyłem 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *