Z życia wzięte

Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna „Pomocna woda” w Starej Birczy.

Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna „Pomocna woda” jest jedną z moich ulubionych, najbardziej magicznych i niestety najmniej uczęszczanych ścieżek Pogórza Przemyskiego. Nazwa ścieżki oczywiście nie jest przypadkowa, bo głównym celem wyprawy jest dotarcie właśnie do pomocnej wody, a konkretniej do cudownego źródełka, którego wody – jak głosi miejscowa legenda – przejawiają uzdrowicielskie właściwości.

Ścieżka znajduje się na terenie wsi Stara Bircza. Aby dotrzeć na jej początek, jadąc z Przemyśla w stronę Sanoka drogą krajową nr 28, tuż przy wjeździe do Starej Birczy (zaraz po minięciu charakterystycznej Karczmy Forest w Birczy) należy skręcić w lewo – w pierwszą, boczną, asfaltową drogę, która prowadzi najpierw wzdłuż domów, a później obok stadionu sportowego i hali sportowej. Samochód można zostawić na dużym, utwardzonym parkingu znajdującym się za budynkiem hali sportowej, przy tablicy informacyjnej z opisem ścieżki.

Jak zwykle ruszyliśmy w stałym składzie: bojowo nastawiony Paweł, marudny Papaj, rozpędzony Trampek i oczywiście nieustraszona Mama „Esti” Gosia. I jeszcze ja. 🙂

Na początku warto zapoznać się z przygotowanym przez Nadleśnictwo Bircza opisem ścieżki, a zwłaszcza z mapką sytuacyjną trasy.

Na wstępie muszę jeszcze uprzedzić, że zdjęcia przedstawiające ścieżkę pochodzą z dwóch osobnych wypraw (z zeszłorocznej i jeszcze poprzedniej jesieni), dlatego niektóre z nich znacznie różnią się od siebie barwami 🙂 … Dobra, ruszajmy!

Po pokonaniu mostku nad rzeką Stupnicą natrafiamy na kolejną tablicę informacyjną ze wskazówkami dla najmłodszych (… a może i bardziej dla starszych) odnośnie prawidłowego zachowania w lesie.

Towarzyszy nam piękne słońce, wyostrzające jesienną paletę barw, która nas otacza.

Po prawej mijamy altanę, obok której biegnie droga gruntowa prowadząca do miejsca biwakowego (gdzie znajdują się dodatkowe zadaszenia i miejsce na ognisko).

 

My jednak nie skręcamy w tę drogę, tylko idziemy dalej – prosto. W stronę ciemnej ściany lasu. Tak jak biegnie ścieżka…

I już na tym początkowym etapie wędrówki zaczyna się robić stromo…

Prócz błotnistego podejścia, wędrówkę utrudnia także ogólny stan początkowego fragmentu trasy. Ścieżka jest na tyle zarośnięta, że z trudem udaje nam się ją wypatrzeć. Maszerując bocianim krokiem po wysokiej trawie i głębokich wybojach, co jakiś czas strzepujemy z nogawek kolejne kleszcze. 

Ale nie należy się zwieść, bo już po kilkunastu metrach ścieżka wygląda znacznie lepiej. A później jest już tylko coraz piękniej…

Tymczasem docieramy do miejsca zwanego Górą Wierzysko. To właśnie tutaj w czasie II wojny światowej Niemcy rozstrzelali żydowskich mieszkańców Gminy Bircza.

Podobno zginęło tam około 800 Żydów. Ich ciała wrzucano do posowieckich okopów. Wgłębienia po masowych grobach można na Górze Wierzysko zobaczyć do dziś.

Na Górze Wierzysko ścieżka odbija w lewo. Z daleka widać już kolejną tablicę informacyjną.

Przez cały czas ścieżka prowadzi delikatnie w górę. Po lewej stronie ciągnie się ciemna ściana iglastego młodnika. Aż strach tam zaglądać. 😉

Trampuś nie był zachwycony, że musiałam wziąć go na smycz 😉

I tak naprawdę teraz, dopiero po kilkunastu minutach marszu docieramy do przystanku oznaczonego numerem 1.

Po minięciu Przystanku nr 2, las po lewej stronie zaczyna się przerzedzać…

… i można tam wypatrzeć wejście prowadzące na ogromną polanę. Należy ona do terenu nazywanego Mielnicze – będącego jedną z części Birczy.

Na tym odcinku ścieżka przez chwilę biegnie wzdłuż polany, jednak cały czas wśród drzew.

Można tu nawet odpocząć przed dalszą wędrówką na specjalnie wyznaczonym miejscu.

Aż w końcu ścieżka lekko odbija w prawo i znów zagłębia się w las.

Im wyżej, tym dookoła robi się coraz mroczniej.

Ścieżka znów staje się bardziej zarośnięta. Trzeba uważnie wypatrywać tablice kierunkowe. I pamiętajmy (zwłaszcza, gdy wybieramy się na Pomocną Wodę z osobą starszą lub małym dzieckiem), że tu nadal ścieżka pnie się delikatnie w górę, przez cały czas, aż od początku wędrówki – od samego parkingu.

Jedno jest pewne. Jesienna wędrówka na Pomocną Wodę to prawdziwy raj dla grzybiarzy. Niestety my nie znamy się na grzybach nic a nic. 

Rozpoznajemy jedynie bajkowe muchomory… 😉

Tymczasem dookoła robi się coraz tłoczniej. 😉

I błotniście… Co gorsza, powoli zbliżał się wieczór, a my wciąż nie dotarliśmy do Pomocnej Wody. Gdy wracaliśmy, na tym odcinku ścieżki złapała nas już całkowita ciemność. A ja zatopiłam się w poniższym błocie po kostki. 😉

Przystanek nr 3, a więc jesteśmy coraz bliżej celu.

Las zaczyna tu przypominać podgórską formę buczyny karpackiej. Dominują głównie wielowiekowe jodły.

Docieramy do Przystanku nr 4, gdzie znajduje się punkt widokowy wraz z miejscem do odpoczynku.

Z punktu widokowego można podziwiać piękny krajobraz na Dolinę Stupnicy i okoliczne wsie położone między wzgórzami. Można też tu próbować uciec np. przed dzikiem 😉

Najwyższy czas porozglądać się za dalszymi kierunkowskazami do Pomocnej Wody.

Tablica kryje się gdzieś wśród drzew. Na pierwszy rzut oka w ogóle jej nie widać. Trzeba minąć punkt widokowy i odnaleźć ścieżkę.

Niestety, z powodu coraz słabszego światła i nieuchronnie zbliżającego się wieczoru, nie udało mi się zrobić zdjęć tego ostatniego etapu ścieżki. Z pewnością tam jednak wrócę i dokończę fotorelację 🙂

Tymczasem mogę jedynie Was zapewnić, że ścieżka prowadząca do samego źródełka jest pięknie zadbana i biegnie cały czas w dół. Liczne wąwozy poprzecinane są tu wąskimi potoczkami. Las nabiera puszczański charakter.

Pomiędzy drzewami utworzone zostały drewniane schody z barierami, które łagodzą dosyć strome zejście do Pomocnej Wody, a także mostki, którymi docieramy wprost do kapliczki, studzienki i źródełka. Niestety, ze studzienki nie udało nam się pobrać cudownej wody, bo była szczelnie zamknięta, zaś kranik rozwalony.

I bardzo mnie zaskoczyło, że nie ma tam już wiekowego buku, o którym wspominają przewodniki opisujące ścieżkę  (został wycięty i leży zwalony obok). Pozostał tylko pień, na którym postawiono kapliczkę.

W tym przypadku za „poruszająco” słabą jakość zdjęcia odpowiada moja Mama i pośpiech. 😉

A jeszcze niedawno to miejsce wyglądało tak:

Zdjęcie pochodzi z postu z pięknym opisem ścieżki autorstwa Pani Marii z Pogórza. Koniecznie zajrzyjcie tutaj!

To właśnie tutaj przed wiekami zdarzył się cud. Jak głosi miejscowa legenda, dotarła w to miejsce niewidoma dziewczynka. Po przemyciu oczu wodą wypływającą spod stóp buka, nagle odzyskała wzrok. Po tym cudownym wydarzeniu lokalna ludność zawiesiła na drzewie kapliczkę. Powstało tam miejsce kultu Matki Bożej. Miejscowi zaczęli odprawiać majówki przy kapliczce. Do Pomocnej Wody regularnie pielgrzymowano. Podobno nawet dziś najstarsi mieszkańcy okolicznych wsi przyznają, że po zaczerpnięciu wody z cudownego źródełka faktycznie ustąpiły im różne dolegliwości (podobna legenda o cudownym źródełku krąży wokół Świętej Góry „Zjawlinni”, o której pisałam tutaj). 

Tu kończy się nasza wędrówka. Pora wracać…

Choć podobno za kapliczką biegnie dalsza część ścieżki (tego nie uwzględniono jednak na głównej tablicy otwierającej ścieżkę). Podejrzewam, że jest to trasa pierwotna, funkcjonująca przed modernizacją i kompletnym remontem ścieżki. Tak więc wchodząc w ścieżkę znajdującą się za kapliczką, można dotrzeć do trzech kolejnych przystanków: na Kamienną Górkę i nieopodal wzniesienia Andzionka. Później ścieżka prowadzi leśnymi szlakami zrywkowymi w dół, aż w końcu łączy się z powrotem z Przystankiem nr 3.

Na oficjalnym portalu Urzędu Gminy w Birczy umieszczono szczegółowy opis tej dłuższej, pierwotnej postaci ścieżki wraz z mapką sytuacyjną, zawierającą rozbudowaną trasę Pomocnej Wody.

Sprawdzę tą trasę i dam Wam znać. Choć powiem szczerze, z tego co pamiętam, że owszem, za kapliczką była jakaś dalsza ścieżka, jednak bardzo wąska, ledwo widoczna i mocno zarośnięta. Aż strach było tam zaglądać! Może na wiosnę ta część pierwotnej trasy Pomocnej Wody będzie lepiej widoczna.

Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia gdzieś na pogórzańskiej ścieżce! 😉

Zapisz

Udostępnij na:
  1. Grey 30 września 2018 o 02:08

    Byłem kiedyś..szkoda buka wyciętego..cały urok źródełka prysł..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *