Aktualności

Topienie Marzanny – skąd ten zwyczaj?

„Kiedy ten nadszedł (dzień 7 marca), każde miasto i każda wieś zmuszone były rozbijać wizerunki swoich bogów, a potłuczone, wobec tłumów obojga płci topić w jeziorach, błotach i bagnach i zarzucać je kamieniami; podczas tego czciciele bogów i bogiń, ci zwłaszcza, dla których były te świętości źródłem zarobku, głęboko żalili się i płakali… Dokonane wówczas zniszczenie i zatopienie fałszywych bogów i boginek bywa przedstawione i wznawiane w niedzielę Wielkiego Postu Laetare, w tym dniu w wielu polskich wsiach noszą na wysokich tykach wyobrażenia Dziewanny i Marzanny, wrzucają je do trzęsawisk i topią; tradycja tego staroświeckiego zwyczaju aż dotąd u Polaków nie zaginęła…”.

(Długosz Jan. Historia polonica Ioannis Długossi seu Longini Canonici Cracoviens. In tres tomos digesta. Autoritate et Sumptibus Herbulti Dobromilski edita. Dobromili 1615).

Tak Długosz pisał o Marzannie w pierwszej księdze swoich „Roczników”, opowiadając o rządach księcia Mieszka I, który to w imię walki z pogaństwem, rozporządził niszczenie wszystkich wizerunków bóstw i bogini w dniu 7 marca każdego roku.

Zwyczaj palenia, czy też topienia marzanny sięga jednak czasów jeszcze wcześniejszych, bo aż słowiańskich. Związany był z pogańskimi obrzędami ofiarnymi Słowian. Słowianie utożsamiali Marzannę ze słowiańską boginią, będącą symbolem zimy i śmierci. W tej słomianej kukle doszukiwali się wszystkiego, co najgorsze. Aby pozbyć się wszelkich nieszczęść, rytualnie topili lub palili Marzannę. 

Dziś zwyczaj topienia marzanny w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny obchodzą głównie dzieci w przedszkolach i szkołach podstawowych. Niszcząc własnoręcznie wykonane kukły, dzieci ceremonialnie wypędzają z Polski zimę, a na jej miejsce zapraszają wiosnę. W naszym kraju ten zwyczaj nie przez wszystkich jest akceptowany. Swego czasu polski rząd planował nawet wprowadzić zakaz topienia marzanny przez uczniów. Rozporządzenie nie weszło jednak w życie. 

Oprócz Polaków, marzannę topią także Czesi i Słowacy.

Udostępnij na:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *