Aktualności

Oczarowani Mazurami, wkręceni w wędkarstwo i gotowi na FIKOTY!

Zapewne każdy z naszych znajomych już zauważył, że ostatnio na fejsie i innych portalach społecznościowych ciągle udostępniamy tylko te Fikoty i Fikoty… Pewnie zastanawiacie się, o co chodzi z tymi Fikotami? No to zacznę od początku!

Odkąd wprowadziliśmy się do domu nad jeziorem, wędkarstwo mimochodem stało się częścią naszego życia. Bo przecież wędkarze – jak to na Mazurach – zaczęli otaczać nas na co dzień. Na początku obserwowaliśmy ich z daleka – z pewną dozą nieufności. Później poznaliśmy sąsiadów wędkujących z okolicznych pomostów. Powoli nabierając śmiałości, zaczęliśmy im towarzyszyć w połowach – wkrótce także do późnych godzin nocnych. I uwierzcie nam, nigdy nie zapomnimy tej pierwszej wędkarskiej nocki, tego pierwszego wrażenia… Bezkresna cisza niekiedy przerywana tylko delikatnym pluskiem wody podczas zarzucania wędki, odbijający się w jeziorze księżyc i rozmywające się w oddali cienie wędkarzy siedzących wzdłuż brzegu sam na sam z wędką.

Nie mogło być inaczej – nie minęły więcej niż dwa tygodnie od przeprowadzki na Mazury, a my kupiliśmy i złamaliśmy nasze pierwsze wędki. Straciliśmy trochę przynęt na pierwszych zaczepach. Aż w końcu udało się złowić pierwszego leszczyka, później okonia i wreszcie szczupaka, z którym – ku naszemu zadziwieniu – stoczyliśmy niełatwą walkę. I tak sami daliśmy się złapać na haczyk…

W wędkarstwo naprawdę można się wkręcić. Wędkarstwo uzależnia. Nic dziwnego, że wędkarze to zapaleni pasjonaci. Szybko zauważyliśmy także, że wędkarze to społeczność wyjątkowo charakterystyczna – z wyraźnymi atrybutami, charakterystycznymi zachowaniami, cechami charakteru, a nawet z własnym żargonem. Wyraziści, intrygujący, z atrybutami… No nic tylko zacząć ich rysować! Tak narodziły się Fikoty…

Fikoty

FIKOTY – no to ilustrujmy to wędkarskie życie! 

Zarówno sama nazwa, jak i cały pomysł na projekt zrodził się w sposób naturalny. Całkowitym przypadkiem w ręce wpadły nam opowiadania wędkarskie Kazimierza Wejcherta pt. „Fikoty i lorbasy z ukochanej rzeki”. Zaintrygowani zarówno pierwszym, jak i drugim nieznanym nam wcześniej określeniem, pogrzebaliśmy trochę w Internecie i znaleźliśmy! Fikoty – określenie już rzadko używane, w wędkarskiej gwarze poznańskiej oznaczające nic innego jak małe rybki – drobnicę. To jest to, to jest ta nazwa! No po prostu to idealna nazwa dla naszych ilustracji! Najwyższa pora nadać fikotom nowe życie!

I tak FIKOTY stały się naszymi ilustracjami satyryczno-edukacyjnymi z wędkarskiego życia.

wędkowanie z kobietą

Fikoty i co dalej?

Nasze ilustracje poruszają zarówno te ważne, jak i te błahe sprawy z codziennego życia wędkarzy, jeziora i przyrody. Chcielibyśmy, aby Fikoty wniosły trochę pozytywnej energii do społeczeństwa wędkarzy. Chcielibyśmy także, by Fikoty trafiały nie tylko do wędkarzy, ale też zarażały pasją wędkarską osoby, które wędki nigdy nie miały w rękach. W Polsce wokół wędkarzy wciąż krąży wiele mitów i stereotypów, które będziemy się także starać obalać. Bo to, że ktoś jest wędkarzem, nie znaczy zaraz, że musi być chlejusem i śmieciarzem nie szanującym natury.

Jeśli zainteresowały Was Fikoty lub z czystej ciekawości chcecie obejrzeć nasze wędkarskie ilustracje, zapraszamy na -> Fanpage Fikoty. Będzie nam bardzo bardzo miło, jeśli polubicie naszą stronę na FB i udostępnicie ją swoim znajomym!

Zapraszamy na FIKOTY!

Trzymajcie się! A Wy Wędkarze – połamania kija! 

ilustracja daj człowiekowi rybę

Bajka o PZW

ilustracja z humorem wędkarskim

ilustracja złów i wypuść promująca zasadę catch&release

Udostępnij na:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *